Kliknij by powiększyćKoła Gospodyń Wiejskich, jakich tuzin działa w naszej gminie, pobudziły mieszkańców i do pracy, i do zabawy, co było widać najlepiej podczas tegorocznych „Dożynek 2013", zorganizowanych z rozmachem w Zaryszynie. Królowały tam bezsprzecznie panie, chociaż jedną niestety skrzywdzono, ale o tym napiszemy na końcu.
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćZaryszyn witał gości dożynkowych stylowymi figurami, sporządzonymi, jak nakazuje obyczaj, z tego co wyrosło na polu. I gości nie zabrakło, czemu sprzyjała piękna pogoda oraz wzorowa organizacja imprezy. Bo wszystko było na miejscu oraz pod dostatkiem: jadło, napoje, śpiewy, muzyka. Ponadto druhowie z OSP kierowali pojazdy na przygotowane parkingi, więc nikt na nikogo i na nic nie narzekał. No, chyba że na scenie...
Kliknij by powiększyćWystawione przed sceną wieńce dożynkowe prezentowało po kolei każde KGW. Jedne wyśpiewywały przy tej okazji skoczne i radosne rymowanki, inne narzekały w tych wierszykach na wszystko, bo nawet na śmieci, „które przestały być nasze". Ale te utyskiwania przerwały gospodynie z Mianocic. I pokazały taką klasę, że aż powiało w Zarszynie wielkim światem. One bowiem po prostu podziękowały za to, że dla ich KGW wyremontowano tymczasową siedzibę, a w przyszłości powstanie prawdziwa, wiejska świetlica.
Kliknij by powiększyćDlatego wójtowi wręczono na scenie w podzięce butelkę miodówki. Starosta otrzymał na szczęście figurkę słonia, natomiast przewodniczący Rady Gminy – kupon totolotka. Wójt Marek Szopa natychmiast butelkę odkorkował i rozlał trunek częstując gospodynie z Mianocic oraz poproszonych na scenę gości. – Ten to umie się zachować. Jak prawdziwy chłop – komentowano poczynania wójta na widowni, gdy ten obcałowywał panie na scenie.
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćTak, rola wójta podczas dożynek była bez wątpienia wyczerpująca. A to musiał wycałować gospodynie, a to im usłużyć, krojąc mięsiwo w świetlicy, gdzie kolejno przychodziły na poczęstunek poszczególne KGW. I też częstowały szefa gminy przyniesionymi napitkami, co widać na zdjęciu.
Kliknij by powiększyćW świetlicy, gdzie wciąż gości przy stołach nie brakowało, rządziły panie z KGW w Zarszynie. Ciągle i dyskretnie zastawiając stoły wszystkim, co najlepsze.
Kliknij by powiększyćSerwowano tu między innymi słynny, miejscowy Boeuf Strogonow, czyli wyśmienity, gulasz wołowy z warzywami i pieczarkami.
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćW świetlicy można też było spotkać się ze starostami dożynek. W tym roku wybrano na nich Barbarę Zygułę z Książa Wielkiego i Stanisława Wywiała z Zarszyna. Oboje prowadzą gospodarstwa rolne i wiedzą co to znaczy odpocząć po pracy na polu. Dlatego nie żałowali swoim rozmówcom specjalnie przygotowanego na tę okazję trunku, który „rozwiązywał języki".
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćPrezentację wieńców dożynkowych zakończył nasz zespół Księżowiacy, dając popisowy koncert. Kto tego nie słyszał, niech żałuje. Doprawdy było czego posłuchać i na co popatrzeć. A już jeśli nie pląsy i słowicze głosy pań, to niewątpliwie bas Pawła Oczkowicza pobudził do życia każdego, kto przysypiał na widowni pod rozprażonym słońcem niebem. Tym bardziej, że solista wyśpiewywał donośnie: „Siedem koszul mam, wszystkim radę dam..."Kliknij by powiększyć
Kliknij by powiększyćPo koncercie, wokół stoisk KGW zaczęły kłębić się tłumy. Największe przy gospodyniach z Mianocic, które serwowały najlepsze jadło na upał. Mianowicie, chłodnik, mrożoną kawę oraz kruszon, czyli wino z lodem i owocami.
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćJak policzyła prezeska tego KGW – Krystyna Persona – samego mleczka do mrożonej kawy poszło aż 22 litry!
Kliknij by powiększyćKliknij by powiększyćNajpiękniejsze dekoracje z warzyw i owoców wystawiono na stoisku KGW z Książa Małego. Wszystkie stanowiły dzieło Doroty Wierzby. To ona też dała pomysł (i zrealizowała go z pomocą koleżanek), na najbardziej zdumiewający, dożynkowy wieniec w kształcie baby. Ale zanim do konkursu na wieniec dojdziemy, popatrzmy na te ozdoby.
Kliknij by powiększyćWszystkie stoiska KGW były oryginalnie przystrojone. Gospodynie z Cisia wystawiły kosz z drewnianą rzeźbą. A serwowany tu bigos z fasolki szparagowej (zamiast kapusty) był godzien nawet królewskiego podniebienia.
Kliknij by powiększyćWarto podkreślić, iż potrawy na każdym stoisku serwowano za darmo. A to dzięki funduszom europejskim, jakie gmina zdobyła na ten cel, startując w odpowiednim programie. Stąd gospodynie przyjmowały do skarbonek jedynie dobrowolne datki, do czego zachęcały żartobliwe wierszyki.
Kliknij by powiększyćKiedy goście pili i jedli, a artyści śpiewali, pięcioosobowe jury długo debatowało nad tym, który dożynkowy wieniec dostanie pierwszą nagrodę i 1.500 zł. A wszystkie pozostałe po 750 zł. Obrady były, jak widać, burzliwe.
Kliknij by powiększyćPewnie dlatego, że debatowano nazbyt długo, decyzja jury okazała się tak kontrowersyjna. Wygrał bowiem wieniec przygotowany przez KGW z Książa Wielkiego: skromny, tradycyjny i oczywiście na swój sposób ładny.
Kliknij by powiększyćSympatia publiczności była jednak zdecydowanie przy wieńcu z Książa Małego, wykonanym, jak już wspomniano, w kształcie słomianej baby. Też zgodnie z tradycją nie było w niej nic sztucznego, tylko kłosy, ziarno i nasiona barwione na kolorowo. Przykładowo, fartuch tej baby tworzyły misternie ułożone ziarenka fasoli.
- Czy tradycja to tylko czyjeś widzimisię? I trwanie nieodmienne przy jednym, gdy życie, a wraz z nim i ona, się zmienia jak kształt dożynkowego wieńca? Czy na naszych polach rośnie jedynie zboże? – pytały głośno zawiedzione werdyktem jury gospodynie z Książa Małego i nie tylko. Ale najbardziej zawiedziona swoim niedocenieniem była ta słomiana baba, którą – skoro już skrzywdzono na dożynkach - należało by teraz uhonorować stawiając na poczesnym miejscu w gabinecie przynajmniej pana starosty albo nawet wojewody.
Red.
P.S. Na naszym Forum jego użytkownicy rozpoczęli w tej sprawie ciekawą dyskusję aż w trzech tematach: "Poplotkujmy", "Ranking samorządowców" i "Pytanie do wójta". Warto tam zaglądnąć i ewentualnie też zabrać głos.