Słoneczna pogoda, radosny nastrój i suto zastawione stoły wraz z oceanem domowych nalewek. Takiej zabawy, jak na tegorocznych Dożynkach Gminnych dawno nie było. Dominowała serdeczność, gościnność oraz zadowolenie. Goszczono się i tańczono do późna. Nie tylko panie z Kół Gospodyń Wiejskich spisały się na medal, ale także druhowie z OSP, którzy kierowali ruchem pojazdów, i pracownicy ochrony. Jak się okazało byli potrzebni gdyż komuś po piwie zachciało się wjechać autem na bieżnię stadionu. Interweniowali także strażacy bo ogień wybuchł w zaparkowanej przy stawie bagażówce. Konieczny był również lekarz do pacjenta ze złamaną podczas upadku nogą.
![]()
Część oficjalna nie trwała długo. Wójt Marek Szopa wyraził ze sceny powszechne życzenie, „by chleba nie zabrakło nikomu w naszej Ojczyźnie i w naszej Gminie”. A potem rozdzielano pomiędzy widzów kawałki chleba wypieczonego z mąki z tegorocznych ziaren.
Oczywiście główną rolę odgrywali w tej ceremonii starostowie Dożynek 2017: Aneta Otfinowska (Łazy) i Sławomir Byczek (Książ Mały).
![]()
Przedstawiciele władz Gminy (na zdjęciu kolejno: radny Paweł Oczkowicz, wójt Marek Szopa, zastępca wójta Grzegorz Janus, przewodniczący RG Henryk Huma) przysłuchiwali się z uwagą śpiewom uczniów naszego Gimnazjum. Jak wiadomo, zostało ono odgórnie zlikwidowane w ramach wprowadzonej reformy, był to zatem ostatni występ gimnazjalistów.
Po uczniach na estradzie występowały panie z poszczególnych Kół Gospodyń Wiejskich dokonując tradycyjnego „ośpiewania” wykonanych przez siebie dożynkowych wieńców. W tym roku za najładniejsze uznano dzieła gospodyń z Antolki oraz z Zaryszyna (otrzymały po tyle samo punktów). Miejsca drugiego zatem nie przyznano, a na trzecim uplasował się niezwykle oryginalny wieniec z Książa Małego (przedstawia dłonie podające bochen chleba). Drogą losowania ustalono, iż na Dożynki Powiatowe pojedzie KGW Antolka.
W przerwie pomiędzy tymi występami na scenę wkroczyli dwaj spodziewani goście z Krakowa: wicemarszałek Małopolski – Wojciech Kozak i radny sejmiku – Adam Domagała. Powiedzieli publiczności kilka ciepłych słów. Marszałek zażartował nawet, iż czas najwyższy aby Książ Wielki połączył się z Książem Małym i utworzyli razem Książ Ogromny.
![]()
I zanim przeszli do namiotu dla VIP-ów, odwiedzili wraz z Wójtem kolejno wszystkie stoiska KGW. Częstowano ich bynajmniej nie samym chlebem i solą… Ale nie tylko nalewek próbowano tam bardzo oszczędnie. Także podsuwane kawałki szynki z wieprza marszałek Wojciech Kozak (na zdjęciu pierwszy z lewej) wprawdzie przekąsił, ale znowu żartując, iż lepiej aby nikt na Dożynkach w Książu Wielkim „nie podkładał mu świni”.
Natomiast w namiocie dla VIP-ów, gdzie gromadzili się zaproszeni goście, panie z KGW w Giebułtowie przeszły same siebie. Pokazana tu wystawka to zaledwie fragment góry lodowej różnorakich smakołyków. Poczynając od bigosu i rewelacyjnych żeberek w młodej kapuście, po faszerowanego szczupaka. Dość powiedzieć, że kto już w tym namiocie usiadł, ten długo, a nawet bardzo długo nie wstawał ze swojego miejsca.
Red.